niedziela, 22 lutego 2015

"Pan Grey za chwilę się z Panią spotka"

Hej.
Tak jak napisałam w poprzednim poście, wybrałam się do kina na "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Moje wrażenia? Szczerze mówiąc, jestem zawiedziona.. czytanie powieści bardzo mnie wciągnęło, film, według mnie, nie odzwierciedla nawet połowy z niej. Jeśli ktoś nie przeczytał całej książki.. no cóż, może mieć problemy ze zrozumieniem o co chodzi. Sceny są tak okrojone, niektóre wątki tak niewyjaśnione, że nie sposób się nie pogubić. Natomiast jeśli ktoś bardzo dobrze zna treść, tym bardziej może czuć rozczarowanie, gdyż ma porównanie i w mojej ocenie zdecydowana wygrana należy do książki. Z rozmów, które przeprowadziłam na ten temat wynika, że bardzo dużo osób powiela moje zdanie.
A Wy co myślicie? Byliście, jakie wrażenia?




niedziela, 15 lutego 2015

Fifty shades of Grey

Heej.
Wszędzie aż huczy zarówno o książce, jak i o filmie: Pięćdziesiąt twarzy Greya. Książka znana jest wszystkim jako zwykły erotyk, który opisuje relacje i stosunki seksualne między studentką Anastasią Steele, a biznesmenem Christianem Greyem. Czy ma jednak jakieś głębsze przesłanie? Christian to mężczyzna o wielu obliczach, jest na przemian troskliwy, opiekuńczy, romantyczny, ciepły i oszalały z kontroli, zimny, tajemniczy. Pragnie innych, a nie dopuszcza ich do siebie. Nie wchodzi w związki, lecz w umowy na zasadach pan-uległa. Powodem tego jest jego mroczna przeszłość, której nikomu nie chce ujawnić. Anastasia natomiast chce ciągle odkrywać Greya i zgłębiać tajemnice jego przeszłości, a co najważniejsze: nauczyć go kochać. Każdy z nas ma różne cechy charakteru, te lepsze i te gorsze oraz swoją historię. Nie wszystko chcemy ukazywać innym. Inni za to mogą chcieć nas zmieniać, pomagać nam. Ludzie spotykani na naszej drodze wpływają na nasze życie, bądź nie. Zależy to też od naszego dystansu do nich. Panna Steele ostatecznie jakoś wpływa na otwartość swojego "partnera". Tak samo jak my, gdy spotykamy odpowiednią osobę otwieramy się przed nią i dzielimy z nią życie.
To kwestia książki. Jak będzie z filmem? Warto sprawdzić. Mój chłopak kupił dwa bilety na 50 twarzy Greya i niedzielny wieczór spędzimy w kinie. A Wy wybieracie się?



poniedziałek, 9 lutego 2015

Be my valentine!

Heeej!
Mamy luty, walentynki coraz bliżej, więc i tutaj wypadałoby o tym wspomnieć.

Na początek zajrzyjmy do Wikipedii:

Walentynki (ang. Valentine's Day) – coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia.
Zwyczajem w tym dniu jest wysyłanie listów zawierających wyznania miłosne (często pisane wierszem). Na Zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, czczono św. Walentego jako patrona zakochanych. Dzień 14 lutego stał się więc okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami.

Samo "święto zakochanych" budzi wiele dyskusji. Dla jednych to dobra okazja, by na chwilę się zatrzymać i zobaczyć jak wiele daje nam miłość oraz obdarować drobnym prezentem drugą połówkę. Dla innych, w szczególności dla singli, jest to pretekst do zarobienia przesadzonych sum na kwiatkach, czekoladkach, kartkach czy "tandetnych upominkach". Wydaje mi się, że ich zdanie całkowicie zmieniłoby się, gdyby tego dnia usłyszeli od swojej skrytej miłości te magiczne słowa.

Jak możemy spędzić ten dzień? Oczywiście osoby w związku poświęcają go swojej drugiej połówce. Dobrze byłoby, jeśli ten czas spędzilibyśmy całkowicie inaczej, wyjątkowo, nawet nie z racji samych walentynek, a urozmaicenia. Zazwyczaj nie chodzicie do kina, na kręgle? To doskonała okazja, żeby to zmienić. Brzmi banalnie, ale to bardzo miłe, przynajmniej według mnie, gdy ktoś się stara oderwać nas od rutyny i zapewnić nam miły dzień. A może nie lubisz wychodzić bądź nie masz za dużo pieniędzy? To nie problem. Możecie zostać w domu, zatroszcz się tylko o miłą atmosferę. A co gdy jesteś singlem? Zorganizuj spotkanie przyjaciółmi, którzy też nie mają pary. Wspólne wyjście na kawę, ciastko może umilić znienawidzone "święto". Wszyscy znajomi mają już plany? Zrób sobie przyjemność! Kup czekoladki, obejrzyj film lub zrób to, na co dotychczas brakowało czasu. Inne wyjście? Potraktuj walentynki jak każdą inną sobotę.

No tak.. Pomysły na spędzenie czasu już mamy. A co z podarunkiem? Tu wszystko zależy od osoby. Prezent dla dziewczyny jest zazwyczaj łatwiejszy, gorzej z naszymi facetami. Co dla nich? Osobiście nie mam pojęcia. Jednak pozbierałam kilka pomysłów z internetu. Są w nich zarówno prezenty praktyczne, jak i typowo walentynkowe gadżety. Według nich w sklepach możemy szukać różnego rodzaju koszulek- śmiesznych, bądź codziennych, portfeli, perfum, bokserek, płyt, gier czy misiów, choć nie znam chłopaka/mężczyzny, który chciałby coś takiego dostać. Do bardziej osobistych należą wszelkiego rodzaju ramki, antyramy, albumy ze zdjęciami. Faktycznie typowo walentynkowe i sentymentalne, ale niekoniecznie przypadną do gustu komuś, kto do szczególnie uczuciowych nie należy. Myślę, że na dziewczynę by to zadziałało, na chłopaka.. różnie, bardziej nie niż tak. No i oczywiście kartka i słodkości, bez tego się nie obejdzie, przynajmniej według forów.


A Wy jakie macie nastawienie do walentynek? Jak je spędzacie? Kupujecie coś?

środa, 4 lutego 2015

Ferie.

Heej.
Od wczoraj mam ferie i zamiar częściej dodawać posty. Jednak plany planami, a wyjdzie jak zwykle.. Już w tamtym tygodniu miało się pojawić kilka notek, które są napisane i czekają na opublikowanie, lecz ciągle brakowało mi zdjęć. Na szczęście wczoraj z Martyną to zmieniłyśmy.
Jakie mam plany na te dwa tygodnie? Na pewno nadrobić tygodniowe zaległości w szkole, przeczytać drugą i trzecią część Greya, zrobić jak najwięcej "sesji", dwie osiemnastki, no i spotkania z przyjaciółmi. Oprócz tego ten czas to dobra okazja, żeby dopracować swoją sylwetkę, co zaczęłam już tydzień temu.
A Wy mieliście już ferie, macie czy może dopiero będziecie mieli?
Chcielibyście post o Walentynkach?