piątek, 5 czerwca 2015

Hipokryzja

Hej, hej!
Jak tam u Was? Ja ogromnie się cieszę, że wakacje coraz bliżej, bo nakład nauki jest ostatnio ogroomny, musiałam zarwać kilka nocek i jestem już tym mega zmęczona, Przez szkołę moje życie towarzyskie poza weekendami praktycznie nie istnieje, No ale da się wytrzymać już właściwie ten tydzień i wymarzony chill.
A teraz przejdźmy do tematu posta. Wpadł mi on do głowy w dziwnym momencie, bo jak byłam w kościele. Nie będzie to post o wierze, w żadnym wypadku. Zainspirowała mnie po prostu pewna sytuacja. Stałam wtedy na placu, bo było strasznie gorąco. Na ogół wydaje się, że ludzie chodzą do tego miejsca ze względu na swoją wiarę i są wyjątkowo tolerancyjni, szczerzy, kochający. Jednak, gdy przejdzie młoda osoba rozmiaru XXL wszyscy gonią za nią wzrokiem. Według mnie to naprawdę śmieszne. Chodzi mi o to, że deklarujemy się jako osoby zajmujące określone stanowisko w danej sprawie, mające wybrane cechy i poglądy, a jednocześnie całkowicie sobie zaprzeczamy i robimy to co krytykujemy u innych. "A ta to jest taka fałszywa"- ile razy słyszeliście to od kogoś bądź sami coś takiego powiedzieliście? No okej, ale skoro jestem w stanie ocenić czy dana osoba jest fałszywa czy też nie, muszę ją dobrze znać. A co jeśli mamy z nią właśnie bliskie relacje i mówimy innej osobie jaka to ona nie jest? Sami stajemy się tymi fałszywcami, możliwe, że nawet gorszymi. Bardzo często krytykujemy kogoś za coś co mniej lub bardziej świadomie też robimy. Wydaje mi się, że powinniśmy dokładniej zastanawiać się nad naszym zachowaniem i 10 razy przemyśleć co chcemy powiedzieć o innych. Co Wy na to?

Zdjęcia z tego samego miejsca, w tych samych ciuchach i właściwie z tego samego dnia, więc powiedzmy, że z tej samej "sesji" już się pojawiły. Niestety wyszło ich wtedy w miarę dużo, a ze względu na chwilowy brak zdjęć, pokażę je Wam również w tym poście.





















poniedziałek, 4 maja 2015

Ja wiem, ja umiem

Heej!
Jak szybko minął ten weekend.. dobrze, że teraz przerwa z powodu matur, bo im cieplej, tym mniej chce mi się przebywać w szkole. Ale może przejdźmy od razu do tematu posta. Pewnie wiele razy słyszeliście komentarze dotyczące np. grubej osoby.. "Jak ona wygląda, to tylko i wyłącznie jej wina, wystarczy dieta i ćwiczenia". Otóż nie, to nie wystarczy. Może w wielu przypadkach to się sprawdza, jednak nie zawsze. Nikt nie pomyśli o tym, że może w organizmie danej osoby nie wszystko pracuje prawidłowo, ktoś może być chory, a inny mieć swoją budowę w genach. A jeśli osoba w wieku dajmy 17 lat nie do końca wyraźnie mówi, co wtedy? No oczywiście, że "wina rodziców, wystarczyłoby chodzić do logopedy". I tak oto znajdują się wytłumaczenia na wszystko. Ludzie próbują kogoś oceniać, ba, oni nawet wiedzą, że dokładnie tak jest, nie mając nawet pojęcia o danej osobie. Nie wiedzą jaka jest, jakie ma problemy, życie, ale doskonale wiedzą dlaczego wygląda tak, a nie inaczej, dlaczego ma takie niedoskonałości. Kiedy widzą nastolatkę z dzieckiem od razu uważają ją za złą, jak można w takim wieku zajść w ciążę?! Moim zdaniem to taakie płytkie. Chyba lepiej, żeby młoda kobieta, która jest w czasie dorastania, może się bawić, rodzi takie dziecko, zajmuje się nim, a nie dokonuje aborcji, bądź oddaje do adopcji lub zostawia je pod ciągłą opieką rodziców. Zabawne, bo kiedy wychodzę z dwuletnim braciszkiem, większość ludzi patrzy na mnie wręcz z niesmakiem, myśląc, że to moje dziecko. Nawet gdyby tak było to co z tego? Myślę, że zbyt często ludzie oceniani się nieprawidłowo. Dlaczego osądzamy innych zamiast zająć się sobą? Nie wiem, osobiście tego nie rozumiem, jak dla mnie kompletny bez sens.

Jak Wasza majówka?
Często spotykacie się z takim ocenianiem?










sobota, 25 kwietnia 2015

Warsaw dream

Heej.
W tamtym tygodniu miał się pojawić inny post, ale mój wyjazd i remont w domu, który trwa do dziś niestety pokrzyżował te plany (wiecie jak to z remontami..), więc ten wskoczy przed niego.
Jestem z dosyć małego miasta, więc z klasą wybraliśmy się na kilkudniową wycieczkę do Warszawy. I nie tyle urzekł mnie plan wycieczki- TVN, Belweder, Łazienki, Sejm (chociaż przewodnik tam był naprawdę przystojny), Muzeum Powstania Warszawskiego, Centrum Nauki Kopernik- co same miasto, a Victoria's Secret to już w szczególności. Dużo osób, które tam mieszka może stwierdzić "codzienność, czym tu się zachwycać". Jednak jeśli mieszka się gdzieś, gdzie atrakcją jest ogromne Tesco, kilka małych, niezapełnionych galerii, budujący się dopiero Mak, a miejscem "większych" imprez niewielka dyskoteka, to wtedy wygląda to całkiem imponująco. I to nie tak, że "ooo, pojechała do większego miasta, miała frajdę dziewczyna". Wcześniej ile razy byłam w Warszawie czy Krakowie to podobało mi się tam, ale nie miałam jakiejś większej ochoty zamieszkania tam, wtedy wystarczył mi plac zabaw. Teraz po prostu chciałoby się wyjść ze znajomymi do jakiegoś konkretnego celu. Już na wsi jest więcej atrakcji, zawsze można zrobić jakieś ognisko czy pojechać nad najbliższe jeziorko. No ale już trzeba przetrzymać te dwa lata i Kraków wita.
A Wy narzekacie na nudy w waszych miejscowościach czy wręcz przeciwnie?

Niestety nie mam swoich zdjęć z Warszawy, więc dziś nadrobię moją perełką.






poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Najszybszy makijaż!

Hej!
Dziś chcę Was zapoznać z makijażem, który wykonacie w sekundę, dosłownie! Cała filozofia polega na tym, aby unieść do góry kąciki ust, a następnie.. właściwie to już koniec. 
"Uśmiech to najpiękniejszy makijaż kobiety"- to zdanie słyszała już chyba każda przedstawicielka płci pięknej. Czy to prawda? Według mnie kompletna bzdura! To najlepsza ozdoba każdego człowieka, nie tylko kobiety. Wiele osób twierdzi, że pierwszą rzeczą, na którą zwraca uwagę w wyglądzie jest uśmiech. A że człowiek to istota prosta, to wszystko, co ładne, atrakcyjne od razu kojarzy sobie z czymś przyjemnym, to i od razu osobę uśmiechniętą kojarzy sobie z kimś przyjacielskim, wesołym, pogodnym, optymistycznym. A gdybyśmy mieli wybrać przyjaciela/partnera znając tylko jego wygląd? Pewnie zaczęlibyśmy przekładać elementy jego wyglądu na cechy charakteru, więc raczej wybór nie padłby na nadąsanego ponuraka. Jaki więc przekaz niesie ze sobą ten krótki post? Każdego poranka zaopatrz się w szeroki uśmiech (oczywiście bez przesady, ósemki możesz zachować dla siebie). Wpłynie to pozytywnie na Twój wygląd, samopoczucie, odbieranie Twojej osoby przez innych, a może nawet udzieli się komuś innemu. To nic nie kosztuje, a dużo przynosi, warto spróbować. 






wtorek, 31 marca 2015

"Zawsze dajemy 110 procent"

Heej!
No i zdarzyła się niestety ponad miesięczna przerwa, co wcale mi się nie podoba, bo pomysły na posty były, a zdjęć brak. Ale cóż.. na razie wróciłam i miejmy nadzieję, że na jak najdłużej.
O czym dziś? O staraniach. Często mamy uczucie, że wiele rzeczy moglibyśmy robić lepiej, dokładniej, że nie wkładamy w to całych siebie. A dlaczego? Bo nie mamy czasu, komuś się to nie podoba, nie jesteśmy do końca przekonani, albo najzwyczajniej nam się nie chce. Problem w tym tylko, że efekty naszej pracy będą adekwatne do starań jakie włożymy. Przyznajcie sami, że jeśli z pobłażaniem traktujecie, dajmy najprostszy przykład: naukę, to i oceny nie są zbytnio satysfakcjonujące. Czy też dla przykładu ćwicząc.. wiemy, że możemy sobie zrobić przerwę i dlatego ją robimy, a nie z powodu wyczerpania. Przyznam się, że ostatnio podjęłam się pierwszego w swoim życiu treningu z Ewą Chodakowską i w nim wypowiedziała bardzo mądre zdanie: "twoje ciało może więcej niż podpowiada Ci twój umysł". I to prawda. Nie dotyczy to tylko ćwiczeń i ciała. W wielu aspektach nakładamy sobie głupie ograniczenia, zakładając, że na więcej nas nie stać, że nie damy rady. Tak naprawdę stać nas na więcej niż nam się wydaje, nie zawsze jednak wystarczająco chcemy, staramy się czy wierzymy w siebie. Dlatego powinniśmy zawsze dawać z siebie 100, a nawet 110 procent (https://www.youtube.com/watch?v=4cf1bLhHSOg) i nie przejmować się tym, co powiedzą inni, znajdować chęci i motywację, bo jeśli mamy to, to z odpowiednim przyłożeniem satysfakcja ze wszystkiego będzie ogromna.

A czy Wy we wszystko wkładacie całych siebie, czy niektóre sprawy traktujecie z przymrużeniem oka? A może sprawy tak potraktowane to zdecydowana większość?







niedziela, 22 lutego 2015

"Pan Grey za chwilę się z Panią spotka"

Hej.
Tak jak napisałam w poprzednim poście, wybrałam się do kina na "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Moje wrażenia? Szczerze mówiąc, jestem zawiedziona.. czytanie powieści bardzo mnie wciągnęło, film, według mnie, nie odzwierciedla nawet połowy z niej. Jeśli ktoś nie przeczytał całej książki.. no cóż, może mieć problemy ze zrozumieniem o co chodzi. Sceny są tak okrojone, niektóre wątki tak niewyjaśnione, że nie sposób się nie pogubić. Natomiast jeśli ktoś bardzo dobrze zna treść, tym bardziej może czuć rozczarowanie, gdyż ma porównanie i w mojej ocenie zdecydowana wygrana należy do książki. Z rozmów, które przeprowadziłam na ten temat wynika, że bardzo dużo osób powiela moje zdanie.
A Wy co myślicie? Byliście, jakie wrażenia?




niedziela, 15 lutego 2015

Fifty shades of Grey

Heej.
Wszędzie aż huczy zarówno o książce, jak i o filmie: Pięćdziesiąt twarzy Greya. Książka znana jest wszystkim jako zwykły erotyk, który opisuje relacje i stosunki seksualne między studentką Anastasią Steele, a biznesmenem Christianem Greyem. Czy ma jednak jakieś głębsze przesłanie? Christian to mężczyzna o wielu obliczach, jest na przemian troskliwy, opiekuńczy, romantyczny, ciepły i oszalały z kontroli, zimny, tajemniczy. Pragnie innych, a nie dopuszcza ich do siebie. Nie wchodzi w związki, lecz w umowy na zasadach pan-uległa. Powodem tego jest jego mroczna przeszłość, której nikomu nie chce ujawnić. Anastasia natomiast chce ciągle odkrywać Greya i zgłębiać tajemnice jego przeszłości, a co najważniejsze: nauczyć go kochać. Każdy z nas ma różne cechy charakteru, te lepsze i te gorsze oraz swoją historię. Nie wszystko chcemy ukazywać innym. Inni za to mogą chcieć nas zmieniać, pomagać nam. Ludzie spotykani na naszej drodze wpływają na nasze życie, bądź nie. Zależy to też od naszego dystansu do nich. Panna Steele ostatecznie jakoś wpływa na otwartość swojego "partnera". Tak samo jak my, gdy spotykamy odpowiednią osobę otwieramy się przed nią i dzielimy z nią życie.
To kwestia książki. Jak będzie z filmem? Warto sprawdzić. Mój chłopak kupił dwa bilety na 50 twarzy Greya i niedzielny wieczór spędzimy w kinie. A Wy wybieracie się?